Do not listen to their words we will not leave you down. They are traitors to our dead to our history abroad. We sailed on coffin ships to many foreign shores. We were welcomed to their lands and now the turn is ours.
Blog > Komentarze do wpisu
2018
Tym razem okres swiateczny zlapal mnie w Vancouver. Jako ze w przeciwienstwie do wysysajacych krew i ochote do zycia Big4 firm konsultingowych, organizacje rzadowe nie daja pracownikom wolnego na te okolicznosc, tu jedynie dwa kolejne weekendy byly nieco przedluzone. 
A ze w okresie tym temperatura jak na Vancouver byla wyjatkowo niska i miejscami i momentami moznaby nawet powiedziec ze mielismy "White Christmas", postanowilem spedzic ile tylko czasu sie dalo na desce. 



I tak jak pierwszego wolnego dnia (sobota przedwigilijna) wyskoczylem w gory, po czym wskoczylem na rurke chcac na niej utrzymac rownowago szarpnalem ramieniem i poczulem nieprzyjemne odczucie jakby cos sie w moim ramieniu przedzieralo. Udalo mi sie jeszcze zjechac na parking a w samochodzie prawie juz odplywalem z bolu - okazalo sie ze bohater pierwszego wolnego dnia zerwal miesien tricepsa w lewym ramieniu i tyle bylo snowboardowania na swieta. Bylo za to ramie w lodzie a po paru dniach piekny siniak o przekatnej 10 cm wokol reki. Phew! Warto bylo, a po jakis 10 dniach znow bylem na desce - choc tym razem uwaznie, powoli i bez szalenstw.



Wigilia w tym roku byla zorganizowana u nas - zaprosilismy kilkoro znajomych, skonsumowalismy potrawy z calego swiata przygotowane przez naszych znajomych. Brzmi fajnie, ale takie rzeczy to ja juz robilem 10 lat temu, wiec co mi tam! 



Impreza sylwestrowa po raz drugi w historii miala miejsce w apartamencie w Coal Harbour z widokiem na zatoke - tak, jednym z tych ktorych ceny przekraczaja 10mln a miesieczny rent ktory kolezanka placi to... $7,000. Tak, siedem tysiecy dolarow za miesiac. No, ale kto jej tam zabroni - skoro ma 2 Porsche (Cayenne i 911Turbo) to moze i takie sumki placic za czynsz. A impreza byla calkiem wesola jako ze oprocz tego co jest typowe dla Sylwestrow (szampany itympodobne), gospodyni zapewnila przekaski typowe dla zachodniego wybrzeza - od Californii przez Washingto az po British Columbie. A ze z przekaskami z zawartoscia marijuany nie wszyscy byli zaprzyjaznieni, niektorzy mniej zdatni do jakiejkolwiek rozmowy byli za to bardzo wdziecznymi tematami politowania czy tez smiechu.



I tak oto nastapil 2018 rok. Po 2017 ktory byl z pewnoscia pelen wiekopomnych wydarzen - zmiany pracy, zadeklarownia zmiany stanu cywilnego, przeniesienia sie z powrotem do Vancouver itp - ten rok wydaje sie byc nieco spokojniejszy. Choc kto wie - mozliwe ze bedzie wrecz przeciwnie?

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich. Zycze wszystkim obojgu czytaczy bloga zeby dawali z siebie wszystko kazdego dnia, wychodzili ze swoich stref komfortu, akceptowali swiat i ludzi takimi jacy sa i by kazdego dnia swoim swiadectwem wspomagali koncepcje swiata jako jednej wielkiej wioski gdzie kazdy niezaleznie od tego skad jest, jaki ma kolor skory, w co wierzy czy w kim sie kocha byl szanowany i traktowany absolutnie tak samo.

Happy 2018!
piątek, 05 stycznia 2018, karol.krochmal

Polecane wpisy