Do not listen to their words we will not leave you down. They are traitors to our dead to our history abroad. We sailed on coffin ships to many foreign shores. We were welcomed to their lands and now the turn is ours.
Blog > Komentarze do wpisu
MBA Regatta 2014
Nie da sie ukryc ze przygotowujac tegoroczne MBA Regatta troche sie napracowalismy. W zeszlym roku bylo fajnie, ale nie na tyle fajnie zebysmy nie mogli zrobic tego lepiej, taniej i bardziej awesome.
Zamiast pol restauracji gdzies przy plazy wynajelismy caly klub zeglarski, zamiast 3 lodzi, mielismy siedem, zamiast niedogotowanych burgerow trzy posilki i do tego wlasny bar, nie dziwne wiec ze impreza jak zaczela sie o 10 rano tak skonczyla po polnocy.
Wczesniej jednak byly tygodnie przygotowan, spotkan, duzo presji i calkowita dedykacja do tego stopnia ze ktoregos dnia na spotkanie nie zdarzyl szef calego zamieszania, ale udalo sie mu dodzwonic i przez dwie godziny rozprawialismy co i jak. Kiedy skonczylismy, spytalismy sie czemu go nie ma osobiscie, okazalo sie ze jest w szpitalu gdzie jego dziewczyna wlasnie rodzila mu syna. A Alex na telefonie gada o regatach. Tak, Szanowna Wycieczko, tak wyglada moja klasa MBA :D



Ale wracajac do imprezy - podzielilismy wszystkich na kilka druzyn, kazda z nich miala po pare wyscigow do rozegrania, w koncu trzy najlepsze oddelegowano do finalu. Ja tego dnia robilem glownie jako skipper lodzi, ale jako ze do finalu nominowany oficjalnie nie zostalem, zebralem ekipe dosc mocno juz podchmielonych przyjaciom i stwierdzilismy ze bierzemy udzial w finale jako non-contest.
W finale byly 3 wyscigi - w pierwszym poszlo nam calkiem OK, biorac pod uwage ze nie zegluje sie dobrze trzymajac puszki piwa w rekach moznaby powiedziec ze nawet znakomicie.
Drugi wyscig to popis: calkiem dobry start, jakims cudem utrzymywalismy sie na ogonie lodzi Frasera - murowanego faworyta zawodow, z nami lecial Jorge - kolejny utytuowany zeglarz. Gdy zobaczylismy ze ten zmienia kurs, zrobilismy chyba najlepszy w zyciu tack dzieki czemu do markera doplynelismy z tylko niewielka strata. W drodze powrotnej postanowilismy zaryzykowac lecac wind-in-wing (przepraszam za terminologie dosc zeglarska) i.... BOOM! Udalo sie! Przecielismy linie mety moze z 5sekundowa przewaga nad innymi. Po wyscigu nawet Fraser przyznal: "plyniemy sobie na maksa na broad reach a tutaj wyskoczyliscie nie wiedziec skad".
Wyscig trzeci to nasz start jak z bajki - cala ekipa wiwatuje bo jestesmy przed Fraserem i Jorge. Znow dobry tack i lecimy na markera. Tam wciaz jestesmy pierwsi i pozniej staje sie to.....


Tracimy dwie pozycje i mimo ze udalo nam sie nadrobic troche dystansu, ostatecznie ukonczylismy caly final na 3. miejscu ze strata 9 sekund do zwyciezcow. Niezle - caly wyscig trwal pewnie okolo godziny i trzy pierwsze zalogi zmiescily sie w 9 sekundach :D Czegos chyba sie na temat zeglowania nauczylismy.
Byla ceremonia dekoracji zwyciezcow byly usciski dloni i bylo mnostwo dobrej zabawy. A po zmroku kilka osob z autorem w/w tekstu na czele uswietnilo dzien skaczac z molo do oceanu! Bo czemu nie :)


 
MBA Regatta 2014 to wiekopomna impreza - swietna pogoda, kapitalni ludzie, dobra zabawa. Ot, jeden z wielu dodatkowych powodow dlaczego warto robic MBA. I dlaczego warto mieszkac w Vancouver przynajmniej przez jakis czas.
wtorek, 26 sierpnia 2014, karol.krochmal

Polecane wpisy