Do not listen to their words we will not leave you down. They are traitors to our dead to our history abroad. We sailed on coffin ships to many foreign shores. We were welcomed to their lands and now the turn is ours.
Blog > Komentarze do wpisu
Pol-nocne Peru
W Limie znow natknalem sie na Lamie, ktora to jakies pol-biznesowe sprawy zalatwiala w stolicy. Rzucilismy sie na ceviche i inne przysmaki a ja zalatwilem transport w kierunku polnocnym. 24 godizny pozniej i 1300km na polnoc, objawilem sie w okrytej slawa najlepszej plazy w peru, wiosce Mancora.
Coz, spodziewalem sie conajmniej czegos na ksztalt Goa, dostalem doslownie wioche ktora na tych kilka swiateczno-noworocznych dni zostaje imprezowym centrum kraju. Do kilku hosteli zjezdzaja sie glodni beztroskiej zabawy japiszony z Limy, podroznicy z innych poludniowo amerykanskich krajow, australijscy surferzy i kilkuset innych backpackersow roznej masci, wsrod nich ja, skuszony notka w jednym z popularnych przewodnikow 'Jesli nie wiesz czym jest Loki, z pewnoscia nie chcialbys tez tam nocowac' - skierowalem sie wprost do tego hostelu.



Loki to w zasadzie miasto w miescie - 'blok' mieszkalny, basen, bar, knajpa, wypozyczalnie sprzetu surfingowego i wszystko czego niektorzy potrzebuja. Niby fajnie, ale nie calkiem dla mnie - wolalem jesc i spedzac dnie poza hostelowym basenem i przylaczona plaza, wolalem surfowac poza najbardziej popularnym spotem, ale akurat to nie bylo mozliwe - okazalo sie ze z perspektywy faceta z decha pod pacha, Mancora nie jest niczym (az tak) wybitnym.
Za to zycie nocne Mancory nie klania sie swojej legendzie - najpierw w hostelu, do okolo polnocy, pozniej w plazowych barach do okolo 3am, dalej w Poincie czy innej tego typu imprezie do bialego rana. Ludzie z calego swiata, dobra atmosfera, tanie drinki... tak, wymarzona przerwa swiateczno-noworoczna!



Na dzien przed koncem roku spakowalem zabawki i nie bez zalu ruszylem z powrotem do Limy.

piątek, 10 stycznia 2014, karol.krochmal

Polecane wpisy