Do not listen to their words we will not leave you down. They are traitors to our dead to our history abroad. We sailed on coffin ships to many foreign shores. We were welcomed to their lands and now the turn is ours.
Blog > Komentarze do wpisu
(...) czasem deszcz, ale jak znow slonce to ja wychodze....

Karan Johar powrocil z kolejnym (zapewne) hitem Kabhie Alveda Naa Kehna.

Rahul najpierw byla nastolatkiem, ojcem osmioletniej dziewczynki, pozniej wyrodnym synem az w koncu niepostrzezenie zmienil imie na Dev (pod ktorym kiedys juz byl znany) i stal sie czterdziestolatkiem z syndromem mezczyzny wieku sredniego - w wypadku stracil kariere i szanse na sukces w zyciu wiec co zrozumiale facet ma depreche. Obok zona ktora robi kariere i syn ktory zupelnie nie jest w stanie spelnic pokladanych w nim nadziei.

Pewnego dnia spotyka inna kobiete a ich bliskosc charakterow prowadzi oczywiscie do lozka (po pewnych perturbacjach). Jak wiec mozna sie domyslic, predzej czy pozniej calosc sie wydaje i oba malzenstwa szlak trafia. Jedno sie wyprowadza do Kanady, drugie do Filadelfii i zyliby wszyscy dlugo i nieszczesliwie a kinoman w koncu mialby poczucie ze zobaczyl cos ciekawego.

NIE! Bo przeciez Johar musial wrzucic swoje 5 groszy i doprowadzic do happyendu. I tak w ostatniej chwili pani dowiaduje sie ze pan wciaz jest sam, padaja sobie w ramiona i zyja dlugo i szczesliwie. Publicznosc placze z zachwytu i... az sie chce wyjsc z kina

KANK musial byc hitem w Indiach i juz jest. Wystarczy popatrzec na obsade: Shahrukh Khan - niezbyt uwydatnione, ale w roli dosc tragicznej i niewzbudzajacej sympatii widza (co najwyzej litosc) mu do twarzy. Abishek Bachchan jako wybuchowy imprezowicz sie nadal, Rani Mukherjee zenujaco slaba i noszaca przyciasne sukienki nie przekonuje a Preity Zinta niewiele mowi w czym tkwi jej sila;) Oczywiscie jest w koncu Amitabh Bachchan - naprawde swietny! Az szkoda ze scenarzysta postanowil go usmiercic na wiesc ze jego synowa puscila syna z innym.

Mamy w koncu wart ceny biletu 30sekundowy performance starej (och, nigdy!!) znajomej Kajol oraz nijak sie do tego majacy wystep Johna Abrahama - idola nastolatek ktory ma dlugie wlosy, motor, skore i piekna narzeczona (Bipasha Basu).

Muzycznie - oprocz pompatycznego i nudnego tytulowego kawalka jest Rock and Roll Soniye - w kinowym naglosnieniu niezly choc taniec nie dosc ze przypomina Say Shava Shava to chyba krecony byl w tym samym studio (moze stad wziela sie tam Kajol)!! I jeszcze jeden wielki taki co to na stadionie Szaruk wygibuje sie we wszystkie strony...

Tak jak wspomnialem - wszystko byloby pieknie a nawet i interesujaco gdyby sie film skonczyl 30 min wczesniej. A tak byl powrot do sztampy i z calkiem udanej proby zrobienia filmu innego od bollykanonow wyszledl kolejny egzemplarz zywcem sciagniety z tasmy produkcyjnej. Do tego ze przez ostatnia godzine na ekranie nie dzieje sie nic poza potopem wierni bollyfani zdazyli sie juz przyzwyczaic.

Jesli pojawi sie w Polsce - do kina rodacy! Dla Kajol i Amitabha warto!

niedziela, 20 sierpnia 2006, karol.krochmal

Polecane wpisy

Komentarze
2006/08/20 23:56:57
Dla SRK mój drogi również, szczególnie że w golfach mu do twarzy ehhh.
E.